VIP copywriter

Copywriter i PR-owiec z kilkuletnim stażem. O pisaniu, promowaniu i świecie mediów.

Wpis

poniedziałek, 27 marca 2017

Dlaczego internauci nie cierpią Anny Lewandowskiej?

Sposób na dużo kliknięć i wyświetleń na portalach plotkarskich i nie tylko? Wrzucić post z Anną Lewandowską, dodać zdjęcie i wyrwaną z kontekstu wypowiedź z jej bloga czy Instagrama, a na koniec wspomnieć cenę tego lub owego: torebki czy łóżeczka dla dziecka. Burza w szklance wody gotowa. Polscy internauci w dużej mierze reagują alergicznie na żonę jednego z najlepszych polskich piłkarza i ekspertkę od zdrowego żywienia i fitnessu. Dlaczego tak się dzieje i czy ma to duży wpływ na wartość marketingową pary? Zacznijmy od zarzutów internautów. Czym internauci motywują swoją niechęć?

Zacznijmy od zarzutów internautów. Czym internauci motywują swoją niechęć?

Fit nogi

"Nikt by o niej nie usłyszał, gdyby nie Robert". Ok, nie mamy w Polsce zbyt wielu fanów karate, którzy by znali Annę Lewandowską z jej własnej kariery sportowej. Nigdy nie dowiemy się też, czy bez nazwiska znanego męża miałaby dziś milion followersów na Instagramie (na pewno nie w tak szybkim czasie, nie oszukujmy się). Prawdą jest jednak, że żadna z pozostałych polskich WAGs nie ma na koncie znacznych sukcesów zawodowych (aczkolwiek kilka z nich próbuje, i dobrze) poza lansowaniem się w social media (bycie celebrytką się nie liczy). Widać, że żonie "Lewego" się zwyczajnie chce. A po drugie, gdyby Anna Lewandowska zamiast skupić się na swojej pracy postanowiła jeździć pięć razy w roku na egzotyczne wakacje i ciągle chwaliła się wizytami w drogich butikach, to dopiero by w sieci zawrzało. Plotkarskie kundelki i hejterzy mieliby używanie, strach się bać. A co do faktu, że gdyby nie Robert...Kto pierwszy mający ambicje zawodowe oraz takiego męża u boku, a niepróbujący jakkolwiek tego wykorzystać do nawet drobnej promocji, niech pierwszy rzuci kamień. "No ja bym tak nie postąpił" - odpowie jeden z drugim. Szczerze mówiąc, łatwo powiedzieć. Jaką masz gwarancję, że gdybyś był/była na miejscu Lewandowskich nie uderzyłaby ci sodówka do głowy? Otóż nie masz żadnej. Naprawdę. Ja też nie mam pojęcia jakbym się wówczas zachowywała. Ufam, że przyzwoicie, ale kto wie?

"Lewandowska wyskakuje z lodówki, a miała zniknąć na czas ciąży". Dobra, ten zarzut mogę jeszcze zrozumieć, bo faktycznie trochę prawdy w nim jest. Trudno być polskim internautą i nie wiedzieć kim jest Anna Lewandowska. Nawet jeśli nie śledzimy serwisów plotkarskich, to główne strony portali nie dadzą nam żyć długo w niewiedzy. Po ogłoszeniu ciąży w mediach zapanowała trudna do zrozumienia histeria. Znana para ogłosiła, że oczekuje potomka, świetnie, gratulacje. O co jednak to całe halo? Żona Roberta Lewandowskiego nie pobiegła do wszystkich gazet ani stacji telewizyjnych, żeby zademonstrować zdjęcie USG i pogadać o powiększaniu rodziny. Praktycznie wystarczy, że prowadzi bloga i wrzuca zdjęcia na social media, a gazety i portale mają mnóstwo informacji do wykorzystania. I to one pompują ciągłe zainteresowanie. Dla osób nieznających zasad blogosfery - posty muszą się pojawiać w określonej częstotliwości: świątek, piątek czy niedziela. Inaczej pojawia się realne zagrożenie, że followersi zaczną śledzić w sieci chętniej kogoś innego. Niejedna blogerka wiele by dała, żeby jej zdjęcia i posty tak szeroko interesowały internet i ściągały jej odwiedzających do bloga. Reasumując, wyskakiwanie z lodówki to w dużej mierze zasługa mediów, które chcą zarobić na klikach i oglądalności. A w sumie i hejterów, którzy zawzięcie w owe wpisy klikają. Oczywiście, podejrzewam że Annie Lewandowskiej w ogóle to nie przeszkadza, bo na tym zarabia.

"Lewandowska jest wredna, niesympatyczna, pazerna na kasę, chwali się bogactwem" 

Nie znam osobiście Anny Lewandowskiej dlatego nie odniosę się do żadnego z powyższych. Owszem, każdy z nas może mieć swoje sympatie i antypatie, jeden celebryta wydaje się fajny i sympatyczny, a drugi nie, ale niczego nie można brać za pewnik. Po wyłączeniu kamer mogą się przecież zachowywać inaczej niż na wizji. W którymś momencie sama zrobiłam taki eksperyment, że wypowiedziałam się do kamery w programie śniadaniowym. Po obejrzeniu video z tego nagrania doszłam do wniosku, że sama bym siebie nie polubiła, gdybym była postronną osobą i miała ocenić własny występ. Naprawdę. A przecież nie postrzegam siebie jako antypatycznej i sympatycznej. Idźmy jednak dalej: co z tym chwaleniem się bogactwem u Anny Lewandowskiej? Odwiedziłam po raz kolejny jej profil na Instagramie. Jakoś mnie bogactwem nie powaliła. Posty dotyczą głównie zdrowego żywienia, ćwiczeń i złotych myśli żony Lewego. I tylko złośliwcy oraz plotkarze natychmiast wychwytują na jednym ze zdjęć drogą torebkę w jej ręku. Nic tylko sprawdzić cenę produktu i zacząć hejtować. Oh yeah!

Czy hejterzy mogą zaszkodzić wizerunkowi Anny oraz Roberta Lewandowskich?

Nie, absolutnie. Śmiem nawet twierdzić, że - wyłączywszy wyjątkowo podły komentarz na którego widok puszczają nerwy naszego słynnemu sportowcowi - hejterzy wręcz pomagają Lewandowskim zarabiać na wizerunku. Lukratywne kontrakty mogłyby skończyć się w momencie, gdyby nikt szczególnie się nimi interesował. Ale szybko się nie skończą, bo hejterzy wytrwale hejtują, a fani lajkują wszystko co z nimi związane. I tak interes się kręci. W tym wszystkim pojawia się tylko jedno zagrożenie. Reklama tu, reklama tam, tu wywiad dla telewizji śniadaniowej, tam impreza marki telefonu komórkowego - trochę dużo tego. Ludzie czują pewien przesyt Lewandowskimi (nie mam tu na myśli fanów bloga Anny czy miłośników piłki nożnej i Bayernu Monachium, ale ludzi ogólnie) i to zaczyna być dostrzegalne.

Sztuką jest nie przekroczyć cienkiej czerwonej linii. Oby Lewandowscy nie sprzedali się w żadnej sesji okładkowej z dzieckiem. Sami to co innego. Już zresztą im się to zdarzyło.

Sposób na dużo kliknięć i wyświetleń na portalach plotkarskich i nie tylko? Wrzucić post z Anną Lewandowską, dodać zdjęcie i wyrwaną z kontekstu wypowiedź z jej bloga czy Instagrama, a na koniec wspomnieć cenę tego lub owego: torebki czy łóżeczka dla dziecka. Burza w szklance wody gotowa. Polscy internauci w dużej mierze reagują alergicznie na żonę jednego z najlepszych polskich piłkarza i ekspertkę od zdrowego żywienia i fitnessu. Dlaczego tak się dzieje i czy ma to duży wpływ na wartość marketingową pary?

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
slodkogorzkie_zycie
Czas publikacji:
poniedziałek, 27 marca 2017 22:08

Polecane wpisy

Trackback